“wróciłem
ze szkoły i pierwsze co zrobiłem, to rzuciłem swój plecak gdzieś na podłogę a
następnie upadłem na łóżko, zacząłem wybierać z włosów kuleczki papieru
połączone z jakąś substancją, chyba śliną, Janek ze swoimi kumplami rzucali
nimi we mnie, gdy na wychowawczej wspominaliśmy o osobach zagubionych,
tsa..dlaczego wszyscy tak bardzo mnie nienawidzą i chcą mnie zniszczyć
psychicznie? co ja im do jasnej cholery zrobiłem? a mówiłem matce że nie chce
tu przyjeżdżać, już wolałem zostać z tatą w Anglii, gdzie chociaż miałem
Daniela, on mnie rozumiał..Polska? co to w ogóle za kraj nienawiści? nienawidzę
matki za to, co mi zrobiła..najśmieszniejsze jest to, że nawet teraz nie chce
mnie puścić do taty, chociaż tak bardzo widzi co przeżywam.codziennie jej mówie
że nie wytrzymuje..to powtarza “u ojca nie będziesz mieszkał, masz mnie i to ja
decyduje” co za życie..gdy już pozbierałem te wszystkie małe kulki i wyrzuciłem
je do kosza, wstałem i usiadłem przed komputerem, parę dni temu zrobiłem sobie
aska, dodałem linka na facebook’u, by znajomi mogli mi zadawać pytania.
kliknąłem “zaloguj” a potem kliknąłem w skrzynkę..fajnie..23 nowych
pytań..hahah, to takie śmieszne że chyba zaraz się popłaczę.. “kurwa ty jesteś
człowiek czy świnia bo nie widzę różnicy”, “zabij się cioto puszczalska”,
“nienawidze cię”- czułem jak zbierało mi sie na płacz, zaraz wybuchnę…już łzy
leciały po moich pliczkach a potem spływały aż na brodę a potem klawiaturę, za
co oni mnie nienawidzą? nie rozumiem jak można kogoś tak nienawidzić nawet,
jeśli tego kogoś się nie zna..może rzeczywiście nie powinienem już żyć? może na
serio ze mnie aż taka ciota, by poruszać się po tym świecie..czym dłuzej
czytałem te całe “hejty”, tym bardziej miałem ochotę coś sobie zrobić, nie
wytrzymałem, wstałem i zacząłem krzyczeć ciągnąć się mocno za włosy, następnie
co pamiętam to swoje łóżko, na którym przepłakałem i przeleżałem resztę dnia,
oczywiscie dostawałem smsy tej samej treści, co na asku, z ukrytych numerów,
miałem dosyć..czego człowiek najbardziej pragnię w takiej chwili? głupie
pytanie, oczywiście ze śmierci, nienawidzę wszystkich i wszystkiego, zaczynając
od tych wszystkich potworów, których ktoś nazywa po imieniu a skończywszy na
swojej matce, tyle razy ja ją prosiłem, tyle razy tata błagał..a ona tylko o
sobie..no cóż, to dzięki mnie dostawała miesięcznie 12OO zł alimentów.
jakoś
po 2 w nocy ..jedyne co pamiętam..to wielką miskę antydepresantów pomieszanych
z nasennymi, a obok nich pół litra czystej wódki..nawet nie pamiętam kiedy
zdążyłem to wszystko połknąć i zapić, ale dusiłem się strasznie. zasypiałem w
spokoju, to nic że że drętwiałem, to nic że łzy zalewały mi oczy, to nic że
robiłem się blady..byłem wtedy taki szczęśliwy, najszczęśliwszym człowiekiem na
ziemi. przysięgam.. nie myślałem już o niczym, chciałem śmierci, tak. o dokładnie
2:43 oddałem swoją duszę. Nieszczęśliwą duszę zmarnowanego 17-nasto latka,
który nie miał przyjaciół. ~”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz