Była raz sobie para szczęśliwa. kochali się mocno, tęsknili za
sobą. Ona się nim w szkole chwaliła, a on jej przysyłał słodkie buziaczki.
Spotykali się, za rękę chodzili. Całowali się, strasznie się kochali. Lecz
pewnego razu coś się w nim zmieniło. Nie pisał tak czule, jakby
mniej kochał. Ona jednak kochała wciąż tak samo. Nie odzywał się jakby czasu
dla niej nie miał. To ją strasznie bolało. Podejrzewała najgorsze „Już mnie nie
kocha, znalazł sobie inną”. Poczuła się jak zabawka, choć nie widziała co jest
prawdą. Chciała się dowiedzieć lecz bała się spytać. Gdy chciała wysłać sms
dostała wiadomość: „Skarbie ten związek nie ma w ogóle sensu, nie bądź zła na
mnie ale to koniec” W tym momencie świat jej się zawalił. Zaniemówiła. Nie
chciała w to uwierzyć. Dostała drugą wiadomość z nadzieją na przeprosiny.
Pomyliła się. To wytłumaczenie. „Zbyt rzadko się widujemy, me uczucia gasną,
proszę zostańmy kumplami” Nie wytrzymała. Napisała tylko „Ja nie potrafię dla
ciebie być znajomą, zbyt mocno cię kocham. Więc jeżeli to naprawdę koniec, to
koniec mojego życia, bo moje życie nie ma sensu bez ciebie. Zawszę cię będę
kochać” Wysłała i sięgnęła do szuflady. Wyciągnęła żyletkę i cięła na ręce
ślady. Wyryła napis „To z miłości”. Krew sączyła się z ran. Gdy dostał sms natychmiast
wybiegł z domu. Biegł ile sił w nogach by zdążyć ją uratować. Gdy wbiegł do jej
domu ona osuwała się na ziemię. Chwycił ją mocno i przytulił do siebie.
Powiedział jej cicho „Teraz wiem, że kocham tylko ciebie”, powiedziała „Nie
mogłam znieść życia bez ciebie…” Chciała coś jeszcze powiedzieć lecz nie
zdążyła. Oczy jej gasły, a serce bić przestawało. Chłopak próbował pomóc lecz
wszystko na darmo. Krew zbyt szybko płynęła, serce zbyt wolno biło. W tym
momencie uświadomił sobie, że jej więcej nie zobaczy. Jej uśmiechu, łez,
radości… Że to wszystko przegapił. Nagle wpadli jej rodzice. On tulił ją do
siebie cały zapłakany. Szybko zadzwonili po karetkę, lecz było już za późno.
Lekarz stwierdził zgon, a on ciągle ją tulił. Wciąż powtarzał w ciszy „Kocham cię
najdroższa, chcę być z tobą” Kilka dni później po pogrzebie, chłopak wziął
żyletkę i pociął siebie. Przedtem jeszcze list napisał „Na zawsze tylko z nią w
niebie. Już jej nie opuszczę nigdy” Przeciął żyłę, krew płynęła. Odkręcił wodę,
by szybciej się to skończyło. Czas wolniej płynął jakby złośliwie. Jednak
nadeszła ta godzina, ta sekunda w jego życiu, że zamknął oczy na
wieki by być ze swą dziewczyną.










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz