piątek, 27 grudnia 2013


Życie jakby kieliszek wódki wypadło mi z rąk, rozbijając się o podłogę, jak ogromny okręt o górę lodową. Wylał się z niego ocean krwawych łez, spływających bezgłośnie po moich nadgarstkach. Wyzwolił dantejski nawał fal, który przyniósł wreszcie upragnioną idyllę. Uśmiercił morskie stworzenia zdradzające iskierkę nadziei, w moim brudnym schowku na dnie serca. Podniósł kotwicę rzeczywistości, tak dobrze dotychczas umocowaną. Bo życie jakby kieliszek wódki, wypadło mi z rąk...








Brak komentarzy: